Zbieram się i zbieram do napisania postu o tym, jak się nie jest w formie…, bo wiadomym jest przecież to, że nie zawsze jesteśmy w formie… terapeuci, też ludzie 😉, więc również mogą być nie w formie 🤷♀️
Kilka tygodni temu byłam uczestnikiem doświadczeń własnych o poczuciu skuteczności, będąc w „opłakanej” wręcz kondycji fizycznej, która niestety wpływała w znacznym stopniu na psychiczną 😕
W trakcie zajęć „skonstruowałam” sobie własne poczucie skuteczności i trochę się jemu poprzyglądałam i doszłam do pewnych refleksji…👇👇
🔎 Dla mnie jest to konstrukcja wielowymiarowa, zdecydowanie nie jest płaska, w której jest wiele składowych i tak naprawdę to my decydujemy, co buduje nasze poczucie skuteczności 🌿
🔎 Bycie w nie-formie, oprócz tego, że jest niewątpliwie trudne, może być cennym doświadczaniem siebie 🌿
🔎 Może być czasem, w którym poprzyglądasz się sobie, ale i zrobisz inne rzeczy niż zwykle i może właśnie tylko wtedy można to zrobić i tego doświadczyć… 🌿
🔎 Może być czasem, w którym dokonasz pewnych zmian, na które wcześniej nie byłaś/eś gotowa/y 🌿
🔎 Czy bycie „nie w formie” może być zatem dla nas użyteczne? Czy może mieć moc terapeutyczną? A idąc dalej, czy może coś dobrego nam przynieść? 🌿
… Zastanawiasz się? Bo ja tak…
Mi już moja „nie forma” przyniosła pewne wskazówki albo podpowiedzi 🍀🌸
Z pozdrowieniami od Bliżej Siebie dla tych będących bez formy i w formie 😉